
Już za parę dni, mają odbyć się, czczone z pompą przez lewicę, 90. urodziny "generała" Wojciecha Jaruzelskiego. Sojusz Lewicy Demokratycznej chciał nawet je zorganizować w Sejmie RP (ostatnio krążą niepotwierdzone informacje, że wobec protestów SLD wycofuje się z tego pomysłu). Przedstawmy krótko tą szemraną postać, dla lewicowych elit "zbawcę Ojczyzny", od którego zwolennikom odpowiedzialności komunistów za swoje zbrodnie Adam Michnik kazał się "odpieprzyć".
Wojciech Jaruzelski urodził się 5 lipca 1923 r. w rodzinie szlacheckiej herbu Ślepowron. Wychowany został w duchu patriotycznym - jego dziadek był powstańcem styczniowym, a ojciec żołnierzem wojny z bolszewikami. Po agresji niemieckiej, a potem sowieckiej w 1939 roku razem z rodziną trafił na Litwę, skąd w 1941 roku został wywieziony na Syberię. Po paru miesiącach został zwolniony z łagru, ale nie dotarł do armii gen. Andersa. W lipcu 1943 roku został powołany do wojska przez sowieckie władze i skierowany do szkoły oficerskiej w Riazaniu. Dowodził plutonem zwiadu konnego w walkach pod Warszawą i na Pomorzu.


W 1960 roku został szefem Głównego Zarządu Politycznego i awansowany do stopnia generała dywizji. W 1965 roku został szefem Sztabu Generalnego. Od 1964 roku był członkiem Komitetu Centralnego PZPR. W latach 1967-1968 zaangażował się w organizację czystki antysemickiej w wojsku (zdegradowano i usunięto z armii prawie 1300 oficerów). Za swoje zasługi dla komunistycznego reżimu został w kwietniu 1968 roku ministrem obrony narodowej (to stanowisko pełnił do listopada 1983 r.). Jako minister obrony pokierował inwazją na Czechosłowację.
Jako minister obrony narodowej w 1970 roku uczestniczył w tłumieniu robotniczych buntów na Wybrzeżu. Uczestniczył w posiedzeniu PZPR-owskiego politbiura, na którym zapadła decyzja użycia broni przeciwko demonstrującym robotnikom i przekazał ten rozkaz jednostkom wojskowym. W wyniku tego rozkazu doszło w Gdańsku do masakry robotników. Rok później został "nagrodzony" stałym miejscem w Biurze Politycznym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
Już od sierpnia 1980 roku prowadził prace nad wprowadzeniem stanu wojennego. Stopniowo przejmował całkowitą władzę w PRL, zostając najpierw - w lutym '81 roku - premierem, a w październiku tego samego roku - I sekretarzem KC PZPR. Stan wojenny wprowadzono nawet wbrew komunistycznemu prawu. Według najnowszych ustaleń Jaruzelski obawiał się wprowadzania stanu wojennego własnymi siłami i chciał wciągnąć do tłumienia "Solidarności" wojska sowieckie. (Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego nie została podjęta po to, by uchronić Polskę przed interwencją sowiecką. Jaruzelski wprowadził stan wojenny „mimo odmowy pomocy wojskowej ze strony Kremla - prof. Antoni Dudek, „Biuletyn IPN” nr 12 (107), grudzień 2009. Dudek przytacza obszerny dokument – notatkę gen. Wiktora Anuszkina z rozmowy tow. Wiktora G. Kulikowa z tow. Wojciechem Jaruzelskim w dniu 9 grudnia 1981 r.)
Jaruzelski stanął na czele Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (wojskowej junty sprawującej władzę w Polsce). W wyniku wprowadzenia stanu wojennego śmierć poniosło ponad 100 osób.

Według Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej pracującej do 1994, Wojciech Jaruzelski wraz z Czesławem Kiszczakiem mieli w 1989 wydać polecenie zniszczenia stenogramów posiedzeń KC PZPR. Na początku lat 90. toczyło się w tej sprawie postępowanie, później, ze względów formalnych, umorzone.

W lutym 1992 Sejm przeważającą liczbą głosów podjął uchwałę, w której uznał decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego za sprzeczną z Konstytucją PRL. Powołano specjalną komisję do przesłuchania ówczesnych członków Rady Państwa, po roku parlament został jednak rozwiązany, a przejmujące wówczas władzę SLD i PSL zrezygnowały z kontynuacji śledztwa parlamentarnego. Jaruzelskiego doceniono, zapraszając go na pierwsze posiedzenie Sejmu II kadencji. W 1996 komisja odpowiedzialności konstytucyjnej gromadząca dokumenty dotyczące stanu wojennego uznała, że wprowadzenie stanu wojennego było „wyższą koniecznością”, sejm umorzył postępowanie wobec Jaruzelskiego podzielając opinię tej komisji.
Jedna z osób represjonowanych w okresie stanu wojennego, działacz chłopski Stanisław Helski uderzył Jaruzelskiego kamieniem w twarz podczas spotkania 11 października 1994, na którym promował on swą książkę w księgarni na placu Legionów we Wrocławiu.
Jego procesy przed sądem: w sprawie wprowadzenia stanu wojennego i masakry na Wybrzeżu były już kilkukrotnie zawieszane ze względu na zły stan zdrowia oskarżonego.

Ten zbrodniarz jest bohaterem III RP. To świadczy o tym co to za państwo - państwo sygnatariuszy Okrągłego Stołu a nie Narodu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz